Od Nas dla Was

Pozyskaliśmy dla Was ofertę edukacyjną na rok szkolny 2021/2022.
Pozyskujemy inne ważne informacje o szkołach.

Od Was dla Nas

Wesprzyj Nas i kup cegiełkę na rozwój portalu.



Za 1000 lat - chwila refleksji

Zakończyła się siódma edycja konkursu połączonego z wolontariatem edukacyjnym "Uczeń dla Ucznia". Konkurs odbył się na to platformie www.wybieramwiedze.pl umożliwiającej udział w interaktywnych konkursach online oraz umożliwiającej działanie w Wolontariacie Edukacyjnym. 

Miałem/am niezwykły sen. Był rok 3021 a ja byłam/em …..

- to temat opowiadania w którym młodzież przedstawiała jak wygląda świat za tysiąc lat czyli w roku 3021.

Czy jest szansa dla ludzkości, dla naszej planety? Jaki nadzieje ma młode pokolenie, a jakie obawy? Co przyniesie postęp technologii?

Na te i inne pytania można znaleźć odpowiedź w wypowiedziach uczniów. Warto przeczytać. Warto na chwilę refleksji. 

PIOTR B

SZKOŁA PODSTAWOWA NR 4 IM. IGNACEGO JANA PADEREWSKIEGO W PRUSZCZU GDAŃSKIM

      Historia, którą opowiem, wydarzyła się w pewien piątek, kiedy po powrocie z pracy bardzo szybko zasnąłem na kanapie ze zmęczenia. Kiedy się obudziłem na zewnątrz usłyszałem głośny szum strumienia oraz śpiew ptaków co wydawało mi się dziwne, ponieważ żyję w centrum  wielkiego miasta. Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem coś, czego nigdy bym się nie spodziewał.

      Ujrzałem dziwnie wyglądające, identyczne domy.  Miały ogromne okna i pokryte były szpiczastymi, szklanymi dachami. W oddali spostrzegłem las z ogromnymi drzewami. Wyszedłem na dwór. Powietrze roiło się od rozmaitych owadów i kolorowych ptaków. Po chwili na ścieżce zobaczyłem człowieka. Był to niski mężczyzna. Miał na sobie dziwne nakrycie głowy oraz  spodnie. Jego oczy wyglądały nietypowo - były całe zielone.  

-Gdzie jestem? - spytałem.

-Jak to? W Gedansku - odpowiedział mężczyzna .

-Gdeansku?- zapytałem.

-Tak, mamy 3021 - oznajmił. 

-Który? - krzyknąłem. - W jaki sposób się tu znalazłem?

-Tego nie wiem - powiedział mężczyzna. - Rozumiem, że jesteś z przeszłości?

-Tak, pochodzę z roku 2021 - odrzekłem zaskoczony. - Może opowiesz mi o swoim świecie?

      Szliśmy w kierunku lasu. Powietrze było rześkie. W pobliskim strumieniu zauważyłem ławicę ryb. Nieznajomy zaczął opowiadać:

-Około 700 lat temu ludzkość była o włos od zagłady ekologicznej. Wszystkie kraje się jednak zjednoczyły i zabroniły działalności niszczącej środowisko. Na całym świecie zbudowano domy z materiału absorbującego energię.  Wytwarzamy ją na każdym kroku. Mój kapelusz jest tego przykładem. Stworzyliśmy nowy gatunek drzewa, które dużo wydajniej przetwarzają dwutlenek węgla.  Uratowaliśmy Ziemię...

Bardzo mnie fascynowało to o czym nieznajomy opowiadał. W pewnym momencie stanąłem na mokry kamień i... przewróciłem się.

      Obudziłem się w swoim łóżku. Okazało się, że to był tylko sen. Przed oczami nadal miałem widok pięknej krainy. Długo zastanawiałem się jednak nad słowami mężczyzny. Nigdy nie zapomnę, że należy dbać o planetę, aby nie dopuścić świata na skraj katastrofy.

ALEKSANDRA OLCZYK

SZKOŁA PODSTAWOWA NR 193 IM. KRZYSZTOFA KAMILA BACZYŃSKIEGO

      Miałam niezwykły sen. Był rok 3021, a ja byłam słynną uczoną. Światu zagrażało niebezpieczeństwo z powodu zgaśnięcia słońca. Nikt nie wiedział co zrobić, by zapobiec wymieraniu roślin i zwierząt, oraz, aby wszyscy znów ujrzeli światło słoneczne. Ja, mieszkałam w dużym stupięćdziesięciopiętrowym, nowoczesnym domu w Warszawie. Przez okna budynku widać było małe, prywatne pojazdy latające służące do codziennego przemieszczania się. Spędzałam całe dnie na rozmyślaniu, co zrobić, żeby uratować Ziemię. Nikt wcześniej nie podjął się próby przywrócenia świata do normalności.

      Mijały tygodnie, nadal panowała ciemność. Przerażeni ludzie nie mieli pojęcia, co będzie dalej. Brakowało żywności.

- Muszę zachować spokój i czym prędzej coś z tym zrobić, zbliża się koniec świata- pomyślałam- jeśli ktoś nie zacznie działać, świat marnie skończy- dalej rozmyślałam.

Przeglądając swoje notatki o układzie słonecznym natknęłam się na potrzebne informacje. Byłam bliska znalezieniu  rozwiązania na uniknięcie wiecznej ciemności.

Czułam, że jestem w stanie wymyśleć urządzenie, które po wysłaniu na gorącą gwiazdę, sprawi, że to znów zacznie świecić. 

      Skonstruowanie wynalazku zajęło mi wiele czasu.

- Tak! Udało się!- krzyknęłam uradowana, gdy maszyna była już gotowa. Niezwłocznie wysłałam ją do stacji kosmicznej.  Nie miałam na co czekać.

      Gadżet przetransportowano w kosmos najszybszą rakietą, jaka istnieje. Lot miał trwać tylko tydzień. Cała ludzkość z niecierpliwością wyczekiwała lądowania urządzenia na słońcu.

Dziewięć dni później zobaczyliśmy pierwszy wschód od miesięcy! Radości dookoła nie dało się opisać. Ja ,zapisałam się w historii na zawsze, a Ziemi i ludzkości nie groziło niebezpieczeństwo.

      Mój sen był niesamowity! Chciałabym jeszcze raz przeżyć coś takiego. 

Od zawsze chciałam zobaczyć, jak mógłby wyglądać świat w roku 3021.

 

PIOTR R

SZKOŁA PODSTAWOWA NR 18 Z ODDZIAŁAMI INTEGRACYJNYMI

      Ostatnio po ciężkim dniu w szkole marzyłem o pójściu spać. Kiedy położyłem się do łóżka, od razu zasnąłem. Tego dnia miałem sen, o którym nigdy nie zapomnę.

      Kiedy śniłem, spojrzałem odruchowo na zegarek, który noszę ze sobą wszędzie i kiedy zobaczyłem napis 3021 zamiast 2021, zrozumiałem... Postanowiłem, że przejdę się po nowoczesnym mieście w którym się znajdowałem wszedłem do tutejszej apteki, która reklamowała nieśmiertelność. Za ladą z dziwnymi lekami przywitał mnie robot wyglądający jak człowiek.

- Witamy w najlepszej aptece w mieście. W czym mogę pomóc? - powiedział elektronicznym głosem.

- Poproszę o zabieg nieśmiertelności - odparłem.

Robot skinął głową i poprosił mnie, bym usiadł na krześle. Zaczął przygotowywać zastrzyk. Gdy cały zabieg przeszedł zgodnie z planem, poproszono mnie o zapłatę. Po tym wszystkim podziękowałem i wyszedłem z apteki jak gdyby nigdy nic się nie stało, zacząłem moją dalszą wędrówkę po mieście. Postanowiłem, że odwiedzę losowe mieszkanie, nie zastanawiając się dłużej zapukałem do jednego z nich, otworzyła mi staruszka z dziwnie niebieską skórą.

- Dzień dobry! Co cię tu sprowadza młody człowieku? - przywitała mnie z uśmiechem. 

po krótkim przedstawieniu się zostałem zaproszony na poczęstunek. Rozsiedliśmy się na fotelu z dziwnego materiału i powiedziałem:

- Czemu ma pani taką niebieską skórę? Czy to jakaś choroba genetyczna? - spytałem się z niezręcznym uśmiechem na twarzy.

- To ty nie wiesz? Jesteśmy prawie nieśmiertelni! Niestety na Ziemi panuje trujący smog, który z łatwością może nas zabić w każdej chwili... Gdybyśmy zadbali o naszą planetę kiedyś... Teraz nawet nie możemy kolonizować innych planet, bo powietrze jest za gęste  - smętnie odparła.

      Nagle obudziła mnie mama, smutny ubrałem się i poszedłem do szkoły. Od tamtej pory poprosiłem rodziców o segregowanie śmieci, oszczędzanie wody i przekonałem ich, żeby kupili mi rower, na którym będę mógł jeździć, żeby przynajmniej tak zadbać o naszą planetę.

NATALIA G

SZKOŁA PODSTAWOWA IM. JULIANA STĘPKOWSKIEGO

      Dzisiejszej nocy miałam niezwykły sen. Był rok 3021 a ja znajdowałam się w wielkim, tak bardzo innym od teraźniejszości mieście. Zaskoczeniem było dla mnie to, że miałam przyjemny sen. Zazwyczaj miewam koszmary lub bardzo nieprzyjemne sny. Rano czułam się bardzo szczęśliwa, bo pomyślałam o tym, że ten sen może być prawdą przyszłości.

      Mój sen o przyszłości był bardzo realny do zrealizowania i mało fantastyczny. Powietrze było bardzo czyste, bo na ulicach nie było aut na paliwo tylko elektryczne. Praktycznie większą część ulicy zajmowały rowery. W górze latały samoloty nie szkodliwe dla środowiska.

      Największą uwagę zwróciłam na ludzi. Każdy był dla siebie miły i nikt nikogo nie oceniał po tym, jak wygląda lub ile ma pieniędzy. Pamiętam, że podchodzili do mnie ludzie i pytali o moje samopoczucie nie znając mnie. Było to bardzo miłe.

Niestety w moim śnie miała miejsce przykra sytuacja... Mała dziewczynka jadąc na rowerze, poślizgnęła się i upadła na chodnik. Była ode mnie dosyć daleko i bałam się, że nikt jej nie pomoże i będzie cierpiała z powodu bólu. Nieznajomy pan, uspokoił mnie mówiąc, że chodnik powstał z recyklingu i jest miękki, więc nie miałam o co się martwić - odetchnęłam z ulgą.

      Na mój telefon przyszła wiadomość. Musiałam jechać do pracy. Jak się okazało byłam lekarzem onkologiem. Gdy weszłam do szpitala ludzie patrzyli się na mnie z dużym uśmiechem jak i szacunkiem. Po jakimś czasie zaczęło się to robić niepokojące dla mnie. Zapytałam koleżankę z pracy, dlaczego ludzie patrzą na mnie z taką wdzięcznością. Uświadomiła mi, że razem z kolegą że studiów wynaleźliśmy lek na nowotwór.

      Uważam, że mój sen był cudowny. Myślę, że świat powinien teraz tak wyglądać, a nie dopiero za 1000 lat. Czasami to smutne, iż ludzie tak zaniedbują naszą planetę. Robią to zazwyczaj bez świadomości jakie mogą być tego konsekwencje.

ZUZIAM

PUBLICZNA SZKOŁA PODSTAWOWA NR 5 IM. JANUSZA KORCZAKA

      Miałam niezwykły sen. Był rok 3021 a ja byłam... No właśnie, nie wiem nawet od czego zacząć - zobaczyłam i usłyszałam tyle niesamowitych rzeczy, że ciężko byłoby ująć to wszystko w słowach, a tym bardziej wybrać, od czego rozpocząć opowiadanie. Najrozsądniej będzie chyba zacząć od chwili, gdy wszystko się zaczęło, czyli od nocy, podczas której - po otwarciu oczu - zamiast ścian znajomego pokoju, zobaczyłam coś zupełnie innego...

      Ocknęłam się na środku ulicy, jednak ku mojemu zdziwieniu nie nadjeżdżały żadne auta. Gdy spojrzałam w górę moje serce zabiło jednak szybciej, a to przez ogrom latających pojazdów poruszających się nade mną: samochodów, hulajnóg, a nawet deskorolek. Długo zajęłoby opisywanie tego wszystkiego.

Jak najszybciej przebiegłam więc na pobocze i przez okno pobliskiego domu zauważyłam światło dobiegające z czegoś, co wyglądało na telewizor. Mimo tego, że stał on stosunkowo daleko od okna, udało mi się dojrzeć, jaki program jest na nim odtwarzany. Był to milionowy odcinek "M jak miłość"... W tym momencie wiedziałam, że jestem w Polsce i stwierdziłam, że spróbuję porozmawiać z osobami zamieszkującymi ów dom. Po krótkiej rozmowie zdecydowałam się wreszcie zadać nurtujące mnie pytanie:

-Przepraszam, który właściwie mamy rok? - powiedziałam nieśmiało, jakby zawstydzona.

-Muszę przyznać, bardzo niecodzienne pytanie. Mamy rok 3021 - odpowiedziała gospodyni. W wyniku dalszej rozmowy dowiedziałam się, że za parę godzin odbędzie się koncert Kate Perry, a moja rozmówczyni się na niego wybierała. Zaoferowała mi nawet jeden z biletów! Ciężko wyobrazić sobie moje zdziwienie, gdy auto zaczęło wzbijać się tak wysoko, że opuściło atmosferę ziemską i zaczęło kierować się w stronę Marsa...

      Następnego ranka obudził mnie budzik. Spojrzałam na ekran telefonu, ale zamiast roku 3021, był 2021. Zaczęłam przygotowania do codziennych lekcji online. Nie mogłam się jednak skupić, bo w mojej głowie przewijało się ciągle jedno pytanie: "Ciekowe, jak świat naprawdę będzie wyglądał za 1000 lat?"

 

GROOT

SZKOŁA PODSTAWOWA NR 1 IM. MARII KONOPNICKIEJ W SŁUPNIE

      Pewnego majowego dnia obudziłam się wcześniej niż zwykle. Znajdowałam się w moim pokoju, w ramkach były moje zdjęcia, jednak zmienił się kolor mebli, struktura ścian i podłóg była inna. Wszystko wyglądało bardzo nowocześnie.

      Postanowiłam zejść na dół i wziąć sobie coś do jedzenia. Chciałam wyjść z pokoju, lecz w drzwiach nie było klamki. Na ścianie było miejsce na odcisk dłoni. Przyłożyłam dłoń do skanera i drzwi się otworzyły. Gdy wyszłam z pokoju zamurowało mnie. W miejscu schodów stała winda. Wszystko dookoła było lśniąco białe i czyste. Niespodziewanie podjechał do mnie robot i zapytał:

- Potrzebuje pani czegoś?

- Nie, dziękuje – odparłam. – Czy jesteśmy na Ziemi i który mamy rok?

- Nie, nie jesteśmy. Aktualnie maj 3021 roku. Ziemia została zniszczona w 2867 roku.

- Jak to?! Ziemia już nie istnieje? Co się z nią stało? – zapytałam ze smutkiem.

- A więc zaczęło się od wojny pomiędzy Rosją a Chinami.

      Zamyślił się, lecz po chwili zaczął opowiadać dalej. Mówił, że oba kraje nawzajem wysłały na siebie bomby atomowe. USA było przygotowane na konsekwencje wojny. Zbudowali rakiety, które były w stanie pomieścić łącznie około miliona ludzi. Łaziki zaczęły budować domy na Marsie po to, żeby były gotowe na przylot ludzi. Zrobiono listę ludzi z całego świata, pierwsze milion osób było transportowane do stacji NASA. Stamtąd rakiety były wystrzeliwane w kosmos.

- Czyli jesteśmy na Marsie, tak? – zapytałam, bo niedowierzałam temu co przed chwilą usłyszałam.

- Tak, zgadza się – odparł robot.

- Dziękuję, że mi to opowiedziałeś – powiedziałam z uśmiechem.

- Nie ma za…

      Nagle poczułam szturchanie i usłyszałam głos mamy, dobiegający jakby zza światów:

- Kochanie, wstawaj! Za 30 minut zaczynasz lekcje.

      To co się wydarzyło okazało się snem, bardzo realistycznym snem. Mam nadzieję, że wyśniony scenariusz nie będzie zapowiedzią przyszłych wydarzeń na Ziemi.